Przemysław Marian Antoni Barthel de Weydenthal


 

Urodził się 13 czerwca 1893 r. w Bądkowie na Kujawach.
Zmarł 7 kwietnia 1919 r. w Odessie.
Pułkownik artylerii Wojska Polskiego, uczestnik walk o niepodległość.

To kolejny bohater polskich walk o niepodległość pochodzący z rodziny Barthel de Weydenthal, młodszy brat Jadwigi. Był wychowywany w atmosferze narodowych uczuć, bohaterskich tradycji oraz bezwzględnej walki o odzyskanie niepodległości.

W czasie swojej edukacji prowadził działalność konspiracyjną zarówno w samej szkole, jak i w środowisku włocławskim. Zakładał tajne organizacje i aktywnie w nich działał, m.in. Organizację Młodzieży Narodowej, której celem był bojkot rosyjskich nauczycieli zatrudnionych w szkole i sabotowanie ich poleceń. Był współorganizatorem strajku szkolnego w obronie nauczyciela języka polskiego. Pisał również artykuły do konspiracyjnego pisma Pobudka wydawanego przez uczniów WSH. Po uzyskaniu matury podjął naukę w Wyższej Szkole Technicznej w Warszawie, którą przerwa po roku, by wstąpić jako ochotnik do stacjonującego w Suwałkach pułku artylerii konnej.

Jego marzeniem były studia w wiedeńskiej szkole wojskowej. Po uzyskaniu obywatelstwa austriackiego przystąpił do egzaminu do tej szkoły, który zdał z pierwszą lokatą na osiemdziesięciu zdających. Komenda Drużyn Strzeleckich w Krakowie, których był członkiem, ufundowała mu stypendium im. Hetmana Stefana Żółkiewskiego. Dzięki temu Przemysław, mając zaledwie dwadzieścia lat, rozpoczął studia w Cesarsko-Królewskiej Akademii Wojskowo Technicznej w Mödling pod Wiedniem, a następnie w Akademii Wojskowej w Wiener-Neustadt.

Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa, Przemysław był jeszcze w Mödling. Nie mógł wypełnić rozkazu Józefa Piłsudskiego, który wzywał strzelców do stawienia się, ponieważ jako poddany austriacki został włączony do ich wojska. Nie namyślając się długo, opuścił szeregi armii austriackiej i w sierpniu 1914 r. pod pseudonimem Borucki przybył do Krakowa, by oddać się pod rozkazy Piłsudskiego. Jednak przybył za późno i nie mógł wziąć udziału w wymarszu „kadrówki”. Dostał za to inne zadania. Przeprowadzanie rekrutacji wśród ochotników, szkolenie drużyn strzeleckich i udział w wielu walkach były dla niego sprawdzianem z wiedzy wojskowej i dowodzenia.

W 1917 r. Okręg Uzupełnień Obrony Krajowej w Krakowie wysłał go jako obywatela monarchii austro-węgierskiej na służbę w wojsku austriackim w Hrubieszowie, następnie do Szkoły Oficerów Artylerii na Węgrzech, a na koniec przydzielono go na front włoski, skąd do czasu swojej dezercji organizował przerzuty Polaków na tereny Galicji. Po powrocie do kraju został skierowany na Ukrainę, gdzie został naczelnym dowódcą tworzących się na wschodzie polskich formacji wojskowych. Mianowany pułkownikiem dowodził w walkach pod Niemirowem i Gniewaniem. Po wiadomości o planach kapitulacji I Korpusu Polskiego przez gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego przybył do komendy Korpusu, aresztował generała i objął dowództwo. Akcja ta nie znalazła uznania w oczach oficerów i żołnierzy I Korpusu.

Wkrótce po tych wydarzeniach w czasie odwrotu z Odessy 5 kwietnia 1919 r. Przemysław został ciężko ranny w walkach z Sowietami. Dwa dni później zmarł. Po śmierci jego obrońcy żądali od gen. Dowbora zadośćuczynienia za kłamstwa, jakie mówił na temat Barthla, ale on nie cofnął swoich słów ani ich nie sprostował, a działań w tej sprawie zabronił Józef Piłsudski. Krzywda, jaką Dowbor- Muśnicki wyrządził Przemysławowi, była tak duża, że sprawę obrony honoru wzięła w swoje ręce jego siostra – Jadwiga. Napisała ona do Oficerskiego Trybunału Orzekającego prośbę o oczyszczenie brata z zarzutów. Po procesie uznano, że oskarżenia Dowbora były bezpodstawne, a wszystkie opinie o zdradzie i tchórzostwie de Weydenthala wyjaśnione.

W 1932 r. trumnę z jego szczątkami przewieziono do Polski. Od samej granicy aż do Warszawy była ona wieziona w asyście wojska. Na dworcu marszałek Józef Piłsudski udekorował trumnę bohatera orderem Virtuti Militari. Z Warszawy trumnę przewieziono do Włocławka, a stamtąd na cmentarz do rodzinnego Bądkowa.

 

 

Leave a Reply